Zajęczaki.pl

Zające i Króliki

oraz zasady

postępowania z nimi

 

Historia Inki

    Mojego królika zaszczepiono, gdy był przeziębiony - lekarz zbagatelizowała wyraźne objawy obniżenia odporności (kichanie). Szczepionka, acz nowoczesna i bezpieczna spowodowała dalsze obniżenie odporności, a w konsekwencji była przyczyną niekontrolowanego namnażania się pierwotniaka wywołującego Encephalitozoonozę.
    Ocenia się, że zdecydowana większość królików jest nosicielami tego pierwotniaka, który nie jest dla nich groźny pod warunkiem zdrowego organizmu. Gdy odporność spada (np. przez szczepienie osłabionego królika, czy długotrwały stres) – pierwotniak atakuje – głównie mózg i nerki, ale także inne narządy.
    Charakterystycznymi objawami (nie liczę tu objawów, które może wykryć tylko lekarz weterynarii, jak np. zmętnienie oka) są: skręt szyi, utrata równowagi (często okręcanie się wokół własnej osi), nadwrażliwość na dźwięki (panika), utrata apetytu (lub zmiany ulubionych przysmaków) czy charakterystyczne potrząsanie uszami.


    Leczenie w przypadku mojej królinki rozpoczęto bardzo źle – zbagatelizowano objawy i podano tylko zastrzyk nawadniający. Kolejny weterynarz (do pani, która rozpoczęła cała historię nie można było się dostać, a w domu narasatała już panika) jeszcze pogorszył sprawę. Pani pobrała krew do badania na obecność tzw. sporów (w tym stadium bezużytecznego - dało zresztą wynik negatywny), oraz podał sterydy. NIE WOLNO TEGO ROBIĆ. U psów, czy kotów to może pomóc u królików tylko zaburza obraz choroby i powoduje dalszy spadek odporności oraz znacznie wydłuża kurację.


    Niestety większość "fachowych" stron i literatury drukowanej podaje, iż należy stosować sterydy. W tym miejscu odsyłam do literatury anglojęzycznej, a przede wszystkim do doświadczeń Azylu dla królików w Toruniu i pana doktora Krawczyka z Torunia, który uratował mojego zwierzaka.
    Ostatecznie królinka została wyleczona. Kuracja polegała na podawaniu Bactrimu i Panacuru, oraz witamin. Celowo nie podaję dawek, gdyż w każdym przypadku kuracja musi być prowadzona przez kompetentnego lekarza weterynarii.


Niestety po pół roku nastąpił nawrót choroby, z którym walczymy obecnie (dziś jest 24 październik 2014 r.). Kuracja polega na podawaniu tych samych leków oraz zastrzyków z Lydium i witamin B1 i B12. Są jej widoczne efekty. Królinka powoli wraca do zdrowia.


    Na koniec uwaga: EC jest bardzo ciężką i zdradliwą chorobą, lecz można z nią skutecznie walczyć. Choć stan ciężko zainfekowanego królika może nasuwać myśli o eutanazji, to jest to w tym przypadku duży błąd. Królik po wyleczeniu, nawet jeśli zostanie mu skręcona szyja, żyje normalnie i nie odczuwa dyskomfortu. W tym miejscu również odsyłam do doświadczeń toruńskiego Azylu - do historii królinki Pachino, która przeszła skrajnie ciężki przypadek EC.
 

Zacni ludzie! Będę wdzięczny za Państwa uwagi i przemyślenia - być może też borykaliście się z tą paskudną chorobą, każde doświadczenie może pomóc innym! Zapraszam i dziękuję! tomasz.bieryllo@zslt.edu.pl